Jak spędzamy letnie weekendy . AD 2014

(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
Nasze letnie weekendy
czyli co można robić nad naszym morzem?
Z weekendami to jest czasem dziwna sprawa. Week and end . Niby koniec tygodnia a dla nas bardzo rzadko to czas wolny. Zawsze jest jakiś wyjazd, urodziny, imieniny czort wie co jeszcze. Obecnie gościmy u nas na wybrzeżu moją "osobistą i prywatną" siostrę z mężem i synkiem. Chrześniak to nie przelewki i czasu trochę spędzić trzeba. Zresztą fajni ludzie i prywatnie i służbowo a dla takich zawsze mamy czas.

Powyżej to "pokazówka" czyli takie zdjęcie 1 no na tysiąc. Dla mnie to taka właśnie fota. Taka chwila, którą pamięta się bardzo długo. Igor z Aronem. Piękna plaża, słońce miało się ku zachodowi , codzienność i stres zostały przegnane przez letnią bryzę....

Tutaj to nasza "meta" pomiędzy Karwią a Jastrzębią Górą. Obok wejścia 38 a może wcale nie :)
Wspaniałe są te nasze plaże . Widzieliśmy ich sporo i gdyby nie nieprzewidywalna pogoda i woda w temp. 16 C, można byłoby powiedzieć że mieszkamy blisko prawdziwego Raju w krainie wiecznych wakacji.

Tutaj jakby to powiedzieć... Stosujemy przeskok o jeden dzień do przodu. Niedziela ,Skwer Kościuszki Gdynia - Pierogarnia na przeciwko "Błyskawicy" . Pierogarnię namierzył Michał z Izą (właściciele Caspra). BYło naprawdę pysznie. Przed samym wejściem, zostaliśmy poproszeni o pozwolenie "cyknięcia" fotki . Kto prosił ? Medaliści a ta uśmiechnięta Pani to zdobywczyni 3 miejsca więc samo podium. Gdybym interesował się kolarstwem byłbym strasznie dumny. Mimo wszystko i tak jestem. Zdjęcie robiłem osobiście. Pozdrawiamy.
No i znowu skok do soboty. Aron nie może zbyt długo przebywać na słońcu ale mamy na to sposób.
Po pierwsze na plażowanie pojawiamy się po 16 tej. a po drugie mamy taki fajny "psikacz" ,który wydaje się niezastąpiony a dzięki ,któremu Aron "opala się " razem z nami.
Na 6 metrowej smyczy zwiedzanie "dzikiej" plaży to coś niezapomnianego.
Aron opiekuje się Igorem i pomaga mu właściwie się prowadzić. Psa o takiej psychice , nie spotkałem jeszcze dlatego chcielibyśmy zrobić wszystko ,aby w połączeniu ze wspaniałą suką , dał potomstwo ,które zostałoby z nami.
Aron kiedy jest z nami, rzadko kiedy skupia uwagę na czymkolwiek oprócz nas. 99% skupienia na właścicielu, swojej rodzinie.
Co jeszcze jest w nim wyjątkowe? 100 procent zaufania do właścicieli. Kiedy Pan coś powie to jest to świętość. Łagodność do zwierząt, ludzi, dzieci. Niesamowity pies. Ktokolwiek go zna, ktokolwiek miał kontakt z naszym psem , bez względu na to czy się lubimy czy nie , przyzna nam rację.
Powyżej to wycieczka przez rzeczkę a poniżej to "zaślubiny" z morzem. Zabawne były reakcje Arona na fale. Był bardzo zdziwiony jakkolwiek to nazwać.
Poniżej to już wieczór ok.18 tej. Na plaży praktycznie pustki.
Fajny czas na spacer brzegiem morza.
A tutaj to już powrót z naszej wycieczki. Spotkaliśmy 3 teriery, 1 cane corso, 2 labradory i 2 owczarki.
Co więcej żaden z nich nie był "jednorożcem". Wątek z jednorożcem poniżej. Myślę że nie muszę tłumaczyć o co chodzi.
Od lewej poniżej dla tych ,którzy nas jeszcze nie znają to mój Igor i ja. Kopia i oryginał jak to mówią. Czy kopia podobna ? "Hard to judge" jak to mówią Anglicy. Zobaczymy ;)
Poniżej to ten "jednorożec". Zakazano mu wejście na plażę. Nie widzieliśmy ani jednego, ale jeśli biedaka gdzieś zobaczymy to z pewnością zostanie przepędzony z plaży.
Plaża należy się tylko ludziom , którzy wcale nie śmiecą, nie sikają do wody ani w lesie nie robią "co nieco" (czego dowodem są "papierzaki") i nie zostawiają "petów" w piasku - prawda ? :)
Brawa za te zakazy dla psów , po prostu brawa... Z pewnością przy kolejnych wyborach należy pomyśleć czy warto głosować na 'niemiłośników" naszych zwierząt. Na razie "uparli" się na jednorożce a co będzie kiedy będzie dotyczyło to naszych psów :)
Około 20 tej zjechaliśmy z plaży . Z Karwii w które było nam trudno się zakotwiczyć z Aronem wylądowaliśmy w Jastrzębiej Górze.
Idąc promenadą po lewej jest kilka knajp. My wylądowaliśmy w jednej znich.
Pierwszy raz zrozumiałem jak czuje się na co dzień np. Tom . Jaki Tom ? Tom Cruise :)
Chcieliśmy zjeść i mimo ,że Aron leżał sobie i tak nie udało się nie zwrócić uwagi.
Wszystkich z którymi rozmawialiśmy ,serdecznie pozdrawiamy.
To widać kto kocha i szanuje psy. Pozwoliliśmy również na kilka fotek. Rasa jest mało popularna dlatego ,że jest mało znana. Hodowcy ograniczają się do wystaw a to bardzo źle.
A tutaj powyżej to już Niedziela. Około 13 tej zatelefonował Michał. Wspomniana "Pierogarnia" okazała się strzałem w 10 tkę.
Przepyszne jedzonko sporo miejsca a pieski od razu dostają miseczki z wodą.
Od lewej pierogi na słodko z musem a od prawej moje danie. Pierogi zasmażane z nadzieniem meksykańskim a druga połowa ze szpinakiem. Asia mi to zamówiła i jak wszystko co od Niej w życiu mam, było wspaniałe...
Dalej to już miał być spacer w kierunku Barracudy. No i był spacer połączony z typowym "lansem".
Naliczyłem ok.50 "Łał" i kilkanaście "O kur....a" :).
Aron był 2 razy mastifem neapolitańskim, raz przerośniętym mopsem, ponad 10 razy bernardynem.
O czym to wszystko świadczy ? Społeczeństwo nie zna mastiffów.
Iza teraz się uśmiecha , ale 7 miesięcy temu również nie miała pojęcia co to za psy.
Było bardzo miło i bardzo szybko się skończyło.
Czekamy na pogodę. Informujemy że z poprzedniego miotu po Casprze i Ginie zostały jeszcze tylko 3 suczki. W razie zainteresowania prosimy o kontakt.
609 022 286
 
Zobacz nasz kanał na youtube
Znajdź nas na FaceBook
Znajdź nas na twiterze